53 Bieg Westerplatte

Właściwie to sam nie jestem do końca przekonany czy ten post powinien powstać, bo właściwie nie ma o czym napisać, ale z drugiej strony udało się zrobić życiówkę na 10k, wiec chyba jest wystarczający powód.
W swojej biegowej karierze miałem okazję już trzy razy zaliczyć ten bieg. Za pierwszym razem meta biegu była na starówce w Gdańsku, a przebiegniecie dychy poniżej godziny było powodem do zadowolenia. Za drugim razem byłem tydzień po Biegu 7 Dolin, wiec o życiówce mogłem tylko pomarzyć. Pamiętam, ze było wtedy bardzo ciepło i obstawa medyczna miała pełne ręce roboty.
W tym roku trasa miała 10k a nie prawie 10 jak w poprzednim, kiedy to padło sporo życiówek. Na Westerplatte pojechałem, bo lubię te imprezę. Jest świetnie zorganizowana a poza tym to idealna okazja oby spotkać wielu znajomych i poplotkować. Trasa sama w sobie, nie jest ani zbyt urodziwa, ani specjalnie przyjazna biegaczom, bo momentami jest dość wąsko i ciasno, ale w tym roku zlikwidowano ostre nawroty. To na plus. Zadbano tez o okrycie dla finisherów, bo chłodno było, był też pyszny deser jogurtowy na mecie. Mniam.
Medal pamiątkowy jest elementem większej układanki, w skład której wchodzą medale z Półmaratonu i Maratonu Gdańskiego. W planach mam zdobyć wszystkie elementy.
A sam bieg, jak wiele innych ustawiłem się w środku stawki w strefie 40-45min. I potem juz jakoś poszło. Pierwszy kilometr spore przetasowania i 4:25 min/km. Później było już nieco lepiej. Pierwsze 5km pokonałem w czasie 20:07 min. Biegło mi się komfortowo, wiec postanowiłem, ze do 7km będę trzymał gardę, a potem zobaczę, czy dusić, czy odpuścić. Na 7km w/g wskazań garmina, leciałem na życiówkę, wiec decyzja mogła być tylko jedna. Zrobić to. Utrzymać tempo do końca. Ostatni kilometr poleciałem nawet poniżej 4 min/km, ale to tylko zasługa trójmiejskich biegowych mocarzy, którzy lecieli przede mną a ja miałem ich w zasięgu wzroku i bardzo chciałem ich dopaść jeszcze przed metą, co oczywiście się nie udało.

53 Bieg Westerplatte

Metę przekraczam na 204 pozycji z czasem 40m:48s , co oznacza że poprawiłem niechcący życiówkę o 23 sekundy.
Powstaje odpowiedzieć sobie na pytanie, czy życiówka to wynik koszulki Smashing PĄpkins, w której debiutowałem czy może faktu zrobienia rozgrzewki przed biegiem ?