Bieg Przyjaźni

Na Bieg Przyjaźni, który odbywa się w ramach cyklu Kaszuby Biegają, a właściwie zamyka cały cykl aż do wiosny, zapisałem się w konkretnym celu. Za tydzień zrobię kolejne podejście do dystansu półmaratońskiego. Nie licząc połówek w ramach triathlonów, to będzie trzecie podejście do asfaltowego ścigania się na takim dystansie (21km). Zeszłoroczna próba zakończyła się niepowodzeniem, ale życiówka została ustanowiona. Obecnie jest to obłędne 97 minut.

Plan jest taki, aby przebiec 21km w czasie poniżej 90 minut, urwać z życiówki aż 7 minut. Wysoko postawiona poprzeczka, zważywszy na fakt, ze w tym sezonie biegałem objętościowo 3 razy mniej niż w zeszłym. Okazuje się jednak, ze ilość nie idzie w parze z jakością. Maraton na wiosnę mnie pokonał, ale na dystansie 10km udało się niedawno ustanowić nowe PB na poziomie 40min i 48 sekund, czyli całe 23 lepiej.

Bieg Przyjaźni pamięci 66 Kaszubskiego Pułku Piechoty jest biegiem na dystansie 15km, choć garmin policzył mi tylko 14,77. To jednak jest mniej istotne. Wyliczyłem sobie, że jeśli na półmaratonie wytrzymam na trasie tempo 4:15/km to złamię magiczną granicę 90 minut. Jeśli jednak zacznę zbyt mocnym tempem, to znów na końcówce będę umierał. W tym celu wybrałem się na Bieg Przyjaźni – zobaczyć czy dam radę i w jakim stanie będę po 15km w tempie 4:15.

12109153_733996603372950_7028194860903456457_n

Pierwsze 3 kilometry zostały poprowadzone drogą asfaltową przy umiarkowanych różnicach wysokości, na czwartym kilometrze podłoże zamienia się na płyty jumbo i właściwie od tego czasu profil trasy powoli pnie się w górę aż do 12 km. Nie jest to jednak jednostajne nachylenie terenu a liczne podbiegi i zbiegi. Na 7 mym kilometrze punkt z wodą, który mijam bez tankowania i trasa zakręca na polne drogi. Na tym etapie było już tak luźno, a trasa usiana była licznymi zakrętami,  że musiałem momentami polegać na oznakowaniu, bo nie widziałem nikogo przede mną. Szarpane tempo na podbiegach i zbiegach przywołało kryzys w okolicach 8-9km. Na tym etapie miałem najwolniejsze tempo (4:25) ale sumarycznie dzięki pierwszym kilometrom wciąż byłem w ustalonym limicie. Przed startem usłyszałem, że 3 ostatnie kilometry są szybkie i jeśli ma się siły to można na nich coś urwać. Ja już na 10-tym nie czułem zapasu sił. Leciałem na pograniczu własnych możliwości . Dziesiąty kilometr minąłem po 42minutach i 27 sekundach. Jak na takie warunki całkiem nieźle. Wybiegliśmy ponownie na asfalt, a trasa zaczęła jakby opadać. Punkt z wodą znów mijam, choć chwile wahałem się, czy nie skorzystać.

Ostatnie 4 kilometry to delikatny zbieg po asfalcie, na tym odcinku udało mi się złapać jeszcze dwie osoby, ale trzeciej już nie dogoniłem, była zbyt duża różnica między nami. Na mecie melduje się po 1h:02m:12s, co oznacza, że w trzymając takie tempo dałbym radę złamać 90min na półmaratonie.

12143211_733998180039459_6584774528235934879_n

Jechałem na ten bieg pełen obaw. Z jednej strony nie udało mi się przygotowywać do półmaratonu zgodnie z planem treningowym, który zakładał dużo więcej pracy niż włożyłem w treningi. Z drugiej strony obiektywnie patrząc zacząłem jakby mocniej biegać na trasie praca-dom. Wszystko się mogło wydarzyć, ale chciałem mieć świadomość przed startem w półmaratonie w Gdańsku gdzie właściwie się znajduję. Dzisiejszy bieg był taką nagrodą za ostanie kilka dni pracy, podniósł mnie na duchu i dał perspektywę na przyszłość, choć mogło być zupełnie inaczej.

Oczywiście wszystko to co opisałem w tym poście nie gwarantuje, że za tydzień się uda. (kciuki będą potrzebne!)

Dzisiejszy test pokazał także, że zbyt ciepło byłem ubrany. Jako pierwszy zaczął mi przeszkadzać buff na szyi, który zabrałem, aby zasłonić sobie twarz w razie zimna. Na połowie dystansu miałem ochotę zdjąć również czapkę i rękawiczki, ale zsunąłem tylko rękawki. Cała trasę leciałem na krótko (szorty, koszulka na ramiączkach) i bardzo się z tego wyboru cieszyłem, bo przy takiej intensywności jest naprawdę ciepło.

Na mecie oczywiście pĄpaski w liczbie równej ilości kilometrów na trasie. Fajna to jest tradycja, bo zmusza mnie do robienia pĄpek także w domu po treningach, żeby nie było wiochy na zawodach :)

Na koniec statystyki :

Dystans 15km (asfalt/drogi polne)

48 miejsce open, na 278 uczestników.

10 miejsce w kategorii M35-39 (fiju fiju), dwie dziewczyny przede mną.

Średnie tempo 4:09min/km, średnie tętno 172bpm (max 179)