Nie ma ziewania

Wiosny jakoś nie widać za bardzo, pogoda jak na marzec dosyć chłodna, ale nie przeszkadza to w ujeżdżaniu rumaka, który ze starych gratów na nowej ramie został zbudowany. Ulep, bo tak go pieszczotliwie nazywam przemierza Kaszubskie i nie tylko drogi.

Byłem na wycieczce w Tczewie, chciałem początkowo trzymać się śladu Wisły1200 na trasie Kiezmark – Tczew, ale straszne błoto i śnieg zniechęciły mnie do walki w takich warunkach.

Następną wycieczkę zaliczyłem na fragmencie trasy Wanoga Gravel – z Otomina do Somonina, fajnie było, trochę zimno i momentami bardzo błotniście. Na tej wycieczce skończyły się hamulce i po raz pierwszy podgarniałem hydraulikę w rowerze. Po operacji hamulce działają wiec sukces.

Na tej wycieczce trochę się postarałem w kwestii urozmaicenia ujęć na filmie. Jak wyszło możecie ocenić sami.

Kilka dni później pojechaliśmy wesołą ekipą na Mierzeję Wiślaną (Mikoszewo – Piaski – Mikoszewo) z przerwą na kawę i prezentacje szpeju biwakowego. Tym razem pogoda dopisała idealnie, ledwo spakowaliśmy się do samochodów – zaczęło padać. Piękna jest ta trasa i nigdy się nie znudzi. Idealna na wiosenny rozruch.

Było trochę śmiechu, bo wyłamałem się z trendów gravelowych i nie dość, że jechałem na skundlonym MTB, to jeszcze z bagażnikiem i o zgrozo sakwami. ;) Pakowne i bardzo fajne rozwiązanie….

To jeszcze nie koniec testów, a już w maju Wanoga Gravel.

Leave a Reply

Your email address will not be published.Required fields are marked *