Pierwsza grawelowa stówa

Prognozy pogody nie zachęcały do dłuższych wypadów poza dom. Dzień wcześniej po godzinnym spacerze wróciliśmy do domu przeoczeni. Ale nastawiłem się na wypad rowerem i w planie miałem w razie deszczu schowanie się w lesie, gdzie jego skutki są zawsze mniej odczuwalne.

Pobudka o 5:30 w sobotę to dla wielu brzmi jak koszmar, ale tak właśnie trzeba robić. Jeśli chcesz polatać w siodle dłuższy czas, musisz go sobie wygospodarować – w moim przypadku kosztem leniuchowania w łóżku.

Za oknem mgła, prognozy pogody jednak obiecujące, bo deszcze i burze zapowiadane na 14:00, a zgodnie z planem o tej porze miałem zjawić się w domu wiec idealnie pasuje.

Pakuje do torby na wszelki wypadek zapasową bluzę i kurtkę przeciwdeszczową a także przeciwwiatrowe spodnie, rękawiczki, zapasowy buff i w drogę.

Zbiórka o 7:15 na Jasieniu i wyruszamy tradycyjnie na Otomin. Zimno w łapy. W planach szybki przelot do Kartuz i na Zamek w Łapalicach, bo chłopaki nie widzieli tej ciekawej i niszczejącej budowli. W lesie humory dopisują, czujemy się jak dzieci w piaskownicy. Błoto spod kół, soczysta zieleń liści, które pojawiły się w ostatnich dniach, zapach zbutwiałego drewna. Raj !

Po drodze przystanki na “batona”, fotkę i dzida dalej, bo czasu nie mamy zbyt wiele. Trasa znana więc jakoś specjalnie nie błądzimy, a i trasa nie zaskakuje niespodziankami nawigacyjnymi. Tylko te łachy piachu dają się we znaki.

Widok na Kartuzy z Ławki Asesora

Po niecałych trzech godzinach docieramy na Ławkę Asesora w Kartuzach, gdzie śniadamy i lecimy do Łapalic na Zamek, tam kilka fotek i wbijamy na trasę pomorskiej500 w kierunku Trójmiasta.

Tutaj pojawiają się niespodzianki, trasa znacząco różni się od tej, którą miałem okazję jechać kilka miesięcy temu. Widać, że budowniczy trasy nie leniuchuje, choć na chwile obecną impreza stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Główne atrakcje na tym odcinku bez zmian, jest przejazd przez Kamień, Bojano, wspinaczka na górę Donas i moim zdaniem lepszy wariant trasy na Osową (więcej lasu).

Pogoda na koniec wycieczki znacząco się poprawiła, wyszło słoneczko i przez chwile dało się pojechać nawet na krótko. Pod sam koniec zrobiło się nieco parno i goniła nas burzowa chmura, ale finalnie poszło gdzieś bokiem.

Leave a Reply

Your email address will not be published.Required fields are marked *