New Balance 880 v4

We wrześniu 2014 roku dzięki konkursowi sklepu Biegosfera zostałem szczęśliwym posiadaczem butów ufundowanych przez firmę New Balance. Bardzo się z wygranej ucieszyłem, bo sporo słyszałem o tej marce, ale nie miałem nigdy okazji biegać w ich butach.

Wygranym butem był treningowy model 880 v4. Jest to model przeznaczony dla osoby ze stopą neutralnąNB880_08

Wrażenie po wyjęciu z pudełka było „mocne”. Używałem wcześniej wspomnianych wcześniej na blogu Fassów na beton oraz Salomonów XR Mission w terenie. Rzecz, która bardzo mi odpowiadała w Salomonach to szeroka przednia część buta, gdyż taką właśnie mam płetwiasta stopę (teraz wiecie czemu pływanie żabką dobrze mi idzie). Wracając do 880-tek – po pierwsze sprawiały wrażenie bardzo masywnego (nie w kontekście wagi, ale zabudowy) buta. Prawdopodobnie jest to wynik sporej ilości pianki, która została użyta do zbudowania podeszwy o dropie 12 mm. But posiada bardzo szeroką przednią część, dzięki czemu bardzo się polubiliśmy po pierwszej przymiarce. Jeśli chodzi o ubarwienie buta, to było ono dosyć intensywne, nie przepadałem za krzykliwym  malowaniem butów.

NB880_06

Pierwsze kroki w tych butach były zaskoczeniem. But był bardzo dynamiczny, sprężysty, ale także bardzo miękki. Moim zdaniem to nie jest but dla osób, które są zwolennikami biegania naturalnego. Jego budowa dosyć mocno „odcina” nas od podłoża, co oczywiście jest zaletą podczas klepania średnich i długich dystansów po asfalcie, bo do takiej nawierzchni but został stworzony. Dwuwarstwowa podeszwa amortyzuje stopę podczas lądowanie na pięcie, ale jednocześnie oddaje energie, dzięki czemu przetaczanie stopy odbywa się przyjemnie. Przednia część podeszwy jest bardzo elastyczna i pracuje dużo bardziej niż jej środkowa i tylna część. Podczas skręcania na boki pracuje właściwie tylko przednia część buta. Zapiętek jest bardzo zabudowany i sztywny, jedynie jego górna część jest delikatna przez co nie uwiera w ścięgno Achillesa. Taka budowa zapiętka i buta powoduje, że stopa jest dosyć ograniczona, ale takie zadanie ma spełniać ten but – ma być stabilny na twardych powierzchniach i stopa opakowana w ten but tak się czuje.

NB880_01

Wnętrze buta jest dobrze wykończone, choć nie jest bezszwowe. Niemniej miałem okazję zrobić w nich kilka treningów bez skarpet i moje stopy na tym nie ucierpiały. Jeśli chodzi o przewiewność buta to jest raczej na  standardowym poziomie. Siateczka z przodu przepuszcza do wewnątrz powietrze i wodę. Mięsisty język wspomaga uczucie komfortu stopy w bucie.

NB880_05

Ogólnie polubiłem się z tym butem podczas biegania po osiedlu czy promenadzie nadmorskiej. Biegałem w upały, deszcze i zimą. But w każdych warunkach doskonale trzyma się nawierzchni. Wyjątkiem są grube pokłady liści, wtedy robi się niebezpiecznie.

Szacuje, że nabiegałem w tych butach (co widać na zdjęciach) około 1300 km. To dużo jak na but. Po tym czasie zdecydowanie czuje spadek amortyzacji podeszwy, ale nie jest to deska. Z tylnej części zniknęła część elementów gumowych, co powoduje czasem uślizgi szczególnie na wymalowanych kauczukiem mokrych pasach.

NB880_04

Co ciekawe buty bardzo dobrze zniosły tę ponadroczną udrękę. Cholewka przedniej części buta, w której najczęściej dochodzi do pęknięć nie posiada oznak zużycia. Miejsce ponad dużym paluchem, również nie wygląda jakby miało się coś zacząć dziać. Jedynie popękał materiał w wewnętrznej części zapiętka oraz przetarł się materiał od wewnętrznej strony buta zapewne w wyniku ocierania jednym butem o drugi podczas biegania.

NB880_07

880 v4 to moim zdaniem doskonały but treningowy na średnie i długie wybiegania. Nieco toporny podczas startów na maratonach, ale bronił się amortyzacją stopy. Jednak jak dla mnie but ten ma zbyt wysoki drop, co jest komfortowe dla kogoś, kto mocno atakuje piętą, a budowa podeszwy pochłonie nadmiarową energię. W ogólnej ocenie dałbym 4 na 5 punktów za ten but, jest bardzo solidny, wygodny i z pewnością jest dobrą inwestycją.

Jedyna rzecz, która doprowadzała mnie do szewskiej pasji to rozwiązujące się sznurówki na początku. Po kilkunastu treningach sznurowadła „wyrobiły się” i było lepiej.