Weekendowe wybiegania.

Po Pomorskiej500 kurz już dawno opadł, a piach w smarze został wyczyszczony z zakamarków roweru jakiś czas temu. Byłem nawet kilka razy polatać po okolicy na dwóch kółkach, a dolegliwości w nadgarstkach zostały już prawie zapomniane. Rower jednak traktuje jako trening regeneracyjny i staram się w miarę możliwości biegać – a jeśli uda się pobiegać w terenie, to już jest extra opcja.

Wycieczki biegowe, które mają przygotować nas (mnie i Grzesia) do Chudego Wawrzyńca, który odbywa się w Beskidzie Żywieckim w połowie sierpnia. Wiele dobrego słyszałem o tym biegu, a szczególnie o trasie, która jest piękna, ale też i wymagająca szczególnie na najdłuższym 100 km dystansie na jaki się z Grzesiem zasadzamy.

Dzisiaj rusza Bieg 7 Szczytów w ramach DFBG.pl , mam w tym roku na trasie kropki do pchania i bardzo im kibicuje, szczególnie że po 37 godzinach jazdy rowerem wróciła mi chęć zmierzenia się z ta trasą może już nawet w przyszłym roku. Był nawet chwilowy plan pojechania w ty roku na Łemkowynę, ale życie storpedowało plany.

Dwa tygodnie temu zrobiliśmy z Grzesiem rozbieganie po trasie Małego Wielkiego Biebu w Straszynie, jakiś czas temu z innym Grzesiem objeżdżaliśmy tę trasę rowerami.

W zeszły weekend dla odmiany wróciliśmy na single do Trójmiejskiego parku Krajobrazowego. Obie wycieczki pokazują dobitnie jak bardzo zapuściłem się biegowo. Żeby biegać, trzeba biegać !

Leave a Reply

Your email address will not be published.Required fields are marked *