Kaszubska Poniewierka 30km

Po sierpniowej Grani Tatr wróciła mi jakoś ochota na bieganie w terenie. Dlatego tez z dużą niecierpliwością czekałem na Kaszubską Poniewierkę na dystansie 30km. Po pierwsze dlatego, że to super impreza organizowana z sercem a nie dla kasy. Po drugie dlatego, że chciałem sprawdzić się i przekonać jak to jest walczyć o dobrą lokatę, a nie tylko liczyć na ukończenie. Stąd też nastawienie na start było bojowe – polecieć całość możliwie mocno (najmocniej) z ryzykiem odcięcia. Atmosferę rywalizacji podkręcił Grzegorz, który obiecał, że mi nie odpuści a po biegu Westerplatte, który pokazał mi gdzie jest moje miejsce w szybkim bieganiu (ogolił mnie o 30 sekund na 10km) poprzeczka została wysoko postawiona i rywalizacja zapowiadała się naprawdę fajnie.


fot. Piotr Dymus

Start bardzo mocny pod stromą górę spowodował odcięcie już na początku rywalizacji, ale ustawiliśmy się na początku stawki. Wtopa zaliczona na piątym kilometrze dołożyła nam 3 minutowa stratę w stawce, ale cisnęliśmy dalej z Grzegorzem do 12 kilometra. Na 17-mym km dopadł mnie kryzys , ale nadal starałem się mocno biec, od 23 km skurcze łydek czasem zmuszały mnie do kilku kroków marszu nawet na płaskim.

Ostatecznie kończę bieg na 24 pozycji open po 2h:49min co ustawia mnie w pierwszych 10% uczestników. Ten wynik bardzo mnie zadowala.

Organizacyjnie super impreza, dzięki wolontariuszom i kibicom na trasie sił nie ubywało a nawet pogoda była naszym sprzymierzeńcem. Trasa momentami zaskakująco wymagająca w przepięknych okolicznościach przyrody kaszubskich jezior i lasów. Za rok koniecznie długi dystans.