TUT 2018

Jak zapewne wiecie zaprzestalem pisania nudnych relacji z biegów, ciekawych nie umiem pisać, więc będą suche notatki.

Na 18 kilometrze w lewej nodze pojawił się ból w kolanie zwiastujący ITBS. Postanowiłem zejść z trasy.

Tak powinna wyglądać relacja z TUT2018, ale tak się nie stało.

W okolicach 40km nogi miałem juz tak spięte, że o żadnym bieganiu nie było mowy. Zatem zostały dwa wyjścia – iść (wtedy nie boli) lub zejść z trasy zawodów. Zgadnijcie co wybrałem.

Doszedłem do mety, zajęło mi to w sumie 9 godzin z małym hakiem, zniszczony fizycznie i mentalnie (wszyscy mnie wyprzedzali, ale nie na podejściach :D )

Faktem jest, że trzy tygodnie chorób, antybiotyków i braku treningów sponiewierało mnie okrutnie, ale co tam. Medal jest, będzie co opowiadać wnukom :)

Cieszę się, że wytrwałem do końca, moja głowa trochę potrenowała :)

OPEN 231, 9h:06m:00s

fot. Agata Masiulaniec / biegowyswiat.pl