Idzie nowe… czyli planowanie

Koniec roku to czas, w którym większość nas – sportowców-amatorów planuje kolejny sezon.
U mnie podobnie. Od jakiegoś czasu zastanawiam się co robić ? Jak żyć ?
Już jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że „zaliczanie” imprez dla samego zaliczania mnie nie interesuje, bo jak to mawia Adam, „nie po to jadę na zawody, aby się ścigać” – więc wybranie odpowiedniej imprezy, a następnie solidne przygotowanie się do niej jest pierwszym krokiem w planowaniu nadchodzącego sezonu.
Zabrałem więc kartkę i długopis i zacząłem gryzdać, notować, skreślać, poprawiać.
Kartkę w międzyczasie gubiłem i zapisywałem nową, ale plan za każdym razem był mniej więcej podobny.
Obecny sezon zakończyłem bardzo mocno, z nowymi rekordami. Chciałbym bardzo utrzymać poziom przez zimę, aby w kolejny wejść z takimi samymi możliwościami.
Tylko po co właściwie o tym piszę? Otóż nic nie działa na mnie bardziej motywująco niż świadomość, że wróg się zbroi :)
A tak poważniej, do motywująco na mnie działają informacje, że moi znajomi nie spoczywają na laurach i też przygotowują się do nadchodzącego sezonu.
Skoro mnie motywują inni, to czemu ja miałbym dać spokój swoim czytelnikom?
W czasie roztrenowania zacząłem od zainstalowania aplikacji 100 pompek. Przygotowuje ona plan treningowy do wykonania 100 pompek za jednym razem (taaa jasne). Plusem tej aplikacji jest fakt, ze można zdefiniować przypomnienia i podchodzę do treningu w miarę regularnie. Oprócz pompek, aplikacja oferuje plan na brzuszki, podciągnięcia na drążku (których nie wykonuję) i przysiady (te robię z 10kg obciążeniem). Takie ćwiczenia robię 3 razy w tygodniu.

IMG_20140604_100511

Z planów na przyszły rok wynika, ze wracam w góry. Tak. Bieg Ultra Granią Tatr jest ciągle w pudełku „marzenia” i nie zamierzam odpuścić. Tylko, że wybiegane punkty się kasują, więc czas wypracować nowe. Dawno w terenie nie biegałem ultra, wiec daje sobie czas do jesieni. Wracam na Bieg 7 Dolin na początku września po 2 punkty na trasę 100km. Ostatnio pokonanie tej trasy zajęło mi 16 godzin. W tym roku plan jest bardziej ambitny – złamać przynajmniej 14 godzin.

Pierwszym poważnym celem w 2016 roku jest Maraton Gdański. Ten, który ostatnio tak mnie sponiewierał, że wolałbym zapomnieć o tym występie (3h:52m).
Dlatego informuje Cie maratonie, że wracam i będę gotowy.
Jaki mam planowany czas ? Plan minimum to złamać 3h:30m. Ale półmaraton pokazał, że w zasięgu byłoby nawet 3h:15min. Dlatego też przystępuje do regularnego trenowania. Z planem, na poważnie. Ten plan nazywa się FIRST i jest dla mnie optymalny ze względu na to, że ogranicza się do 3 treningów biegowych tygodniowo. Czy działa, okaże się w maju, choć mam nadzieję, że półmaraton w Gdyni w marcu da pogląd, czy praca idzie w dobra stronę.

Zanim to nastąpi mam zamiar pobiec zimowego TUT-a. 65km z Gdyni do Gdańska przez lasy TPK. Poprzednia impreza organizowana latem przeszła „bokiem” ze względu na przygotowania do triathlonu. A skoro już padło to słowo, to w tym roku oczywiście chciałbym wystartować na takich zawodach. Tak więc informuję, iż wracam do Gdyni na Ironmana (1,9km pływania – 90km rowerem i 21km biegiem) w sierpniu. Dystans „połówki” będzie dla mnie głównym dystansem w tym roku.
Zacznę od niego w Suszu, już w czerwcu.

Napisałem to wszystko, aby dać sobie (i Wam) dodatkowego kopa motywacyjnego, choć uważam, że jestem wystarczająco zmotywowany (poczekajmy na zimę i deszcze), a moje chęci do pracy nie osłabły przez te 3 lata, odkąd zabrałem się za sport. Zeszły sezon pokazał, że mądry trening, zaplanowany i konsekwentnie realizowany przynosi korzyści…