Idzie idzie…

Ano idzie. Powoli, ale nieuchronnie sie zbliża. Jest juz coraz bliżej. Moje koty juz wracaja na noc do domu, bo im zimno. A bedzie jeszcze nieprzyjemniej. Oczywiście mowa tu o ukochanej porze roku jaką jest zima. Słowo ukochaną jest ironicznie uzyte. Nie lubie zimy.
To bedzie pierwsza zima, która mam zamiar przebiegać. Chciałbym w miare mozliwości utrzymać ilość i jakość treningów. A może nawet troszkę poszaleć ?
Zanim przyjdzie do nas sroga zima i zasypie chodniki sniegiem, bedzie wcześniej jej zwiastun. Jesien. Mglista chłodna i deszczowa. Będzie ciemno, szaro-buro i beznadziejnie.
Jesteście podekscytowani ?
Początek wrzesnia to idealny moment, aby zrobic rewizję odzieży do biegania. W moim przypadku sprawa jest prosta, zaczałem bieganie w marcu, na poczatku biegając w czym popadnie, dopiero z czasem, kiedy robiło sie juz cieplej wiedziałem, ze bakcyl biegania sie zaszczepił i warto zacząc inwestowac w ciuchy do biegania. Tak więc cały moj asortyment odziezy technicznej (nie licząc butów) miesci sie w małej szufladzie w komodzie.
Sytuacja ta nie rokuje za dobrze na nadchodzące zimne i mokre wieczory i trzeba bedzie sie zakupić w cieplejsze i bardziej odporne na wilgoć rzeczy.

Ale ja nie o tym chciałem.
Chciałem bardziej nawiązać do motywacji biegowej na najblizsze miesiące. Wielu z moich znajomych, podobnie jak ja zaczęło biegac w tym sezonie. Bieganie zrobilo sie modne. Tak mówią. Bieganie latem jest tez przyjemne, jest tez aspekt wizualny. Podobno bieganie pozwala lepiej wyglądać i zrzucic kilka kilogramów. Mnie sie nie udalo. Raczej trzymam poziom. Choć brzucha mam jakby mniej :]

Zastanawiałem sie ostatnio podczas biegania (wtedy mam chwile, aby połynąć z myślami i porozmyślac na różne tematy) ilu z moich znajomych i nie tylko, ilu  z nich przetrwa ten cięzki dla biegacza okres. Ilu sie podda, szukając wymówek przed wskoczeniem w buty i pośmiganiu po miesie/lesie/parku ?

Walką przed rezygnacja zapewne jest odpowiednia motywacja. To ona napedza nasz umysł i zmusza do pracy, do porzucenia ciepłych bamboszy i wyskoczenia mglistym zimnym wieczorem na godzinną przebiezkę. Przynajmniej tak bedzie w moim przypadku. Wiem o tym. Mam w głowie przynajmniej dwie rzeczy, które beda mnie moblizowac do pracy, wysiłku. Dwie duze imprezy, na które bardzo chciałbym w przyszłym roku pojechać. Bardzo.

Jednak, aby nie osłabiac swojej motywacji szukam mniejszych bodźców, które bedą urozmaicały mi ten długi i ciezki okres oczekiwania na wiosnę, kiedy bieganie bedzie sprawiało masę frajdy. Kiedy bedzie mozna zrzucic warstwy ciuchów i pobiegac na lekko.
Pozstanowiłem zaplanowac minimum jedną masową imprezę na miesiąc.
W najbliższą sobote biegam w 51 Biegu Westerplatte. Biegne bo jestem ciekaw jak wypadnie ta impreza w porównaniu z Nocnym Biegiem Świętojańskim w Gdyni. Poza tym zbieram numery startowe. ;]
Tydzien później, 21 wrzesnia biegnę w I Biegu po Rybę. Nowa impreza, po lasach gdzie w weekendy zazwyczaj biegamy. Tam też będę startował na 10 km.
Na pażdziernik zaplanowałem dwie rzeczy. Harpagan 46, w którym miałem iśc na TP100 (100km). Okazało się, ze moje plany zostały zweryfikowane przez zycie i nie bede mogł brac udziału w TP100. Za to ide w TP50 (50km) i tu bede raczej ostro napierał.
27 października bede biegł w Półmaratonie Nadwiślańskim.
A dalej ? Zabrakło mi pomysłów. I tu przypomniało mi sie cos, o czym wspominał mati podczas pierwszych wybiegań. Cykl imprez biegowych po lasach Trójmiejskiego Parku, które są organizowane cyklicznie raz w miesiącu przez cały czas trwania jesieni/zimy. Coś w sam raz dla mnie. Niby tylko 5 km dystansu, ale trasy podobno są sprytnie zaplanowane. Poza tym dochodzi trudność w postaci terenu.
Mowa tu o Grand Prix <a href=”http://zbiegiemnatury.pl”>zBiegiemNatury</a> ogranizowanym przez BBL.

Może ktos z Was ma ochotę na pobieganki w lesie ?

Oby Yoda nas pochwalił na wiosnę.

zima

Obrazek zassany z http://bieganietostylzycia.blogspot.com