Karkonosze

W tym roku urolp został zrealizowanyw wielkim pośpiechu. Zapadała decyzja, a kolejnego dnia juz jechalismy na południe Polski. Z tego tez względu zawaliłem Bieg Niepodległości na 10 km w Gdyni. Pojechalismy jak zazwyczaj w góry, tym razem w nieco niższe, aby można było pochodzić z juniorami. Wybór padł na Szklarską Porębę. Nie ukrywam, ze w głowie miałem udział w Maratonie Karkonoskim w przyszłości i bardzo chciałem to miejsce zobaczyć. Karkonosze są piekne, jak zresztą każde góry, ale nieco odmienne od Tatr, do których jestem przyzwyczajony. W planach mielismy wejście na Szrenicę oraz Śnieżkę.

Na Szrenicę wchodziło nam sie całkiem przyjemnie, mimo ze na plecach wnosilismy dzieci.   Miałem plan, aby jakiegos dnia spróbować wbiec na Szrenice w jak najkrótszym czasie. Ten plan niestety nie został zrealizowany z powodu braku czasu. Jakiekolwiek wybiegania robie wieczorami, dopiero jak dzieci idą spać. Wbieganie na Szrenice w nocy średnio mi sie podobało.

Na Śnieżkę wchodzilismy niebeskim szlakiem od Świątyni Wang. Kiedy pomiędzy drzewami zobaczylismy jak daleko jest szczyt wiedzielismy, że nie uda nam sie dotrzeć na szczyt. Nie z takim bagażem. U góry strasznie wiało, wiec podjelismy decyzje ze bedziemy wracac kolejką w dół, ale mimo wszystko staramy sie wejśc na Śnieżkę.

Trasa zajeła nam 5h:36min a pokonany dystans to 22 km, z przerwami na wypoczynek, na wybieganie dzieci przy spokojnym tempie. Nie było lekko, szczególnie przy schodzeniu nogi bardzo dawały sie we znaki, ale czemu sie dziwić.

W mojej głowie zaczęła kiełkować myśl, że pierwszy bieg górski powienien byc właśnie tutaj. W Karkonoszach.

Niebieski Szlak na Śnieżkę

Niebieski Szlak na Śnieżkę

W ciasie gdy nie chodzilismy po górach , wypoczywalismy głównie starajac sie zapewnic atrakcje dla dzieci. A wieczorami chodziłem pobiegać na Droge pod Reglami.

Piekna trasa do biegania lub jazdy na rowerze, cisza spokój, las , strumyki…

Zaczynając bieganie zobligowałem sie, ze w maju pobiegnę na dystansie 10 km. Publiczne deklaracje mają to do siebie, ze motywują bardziej. Wyjeżdzając na urlop miałem takie poczucie , że zawiodłem.  Ale wiadomo, są priorytety. Urlop jest najważniejszy. Aby zaspokoić niedosyt postanowiłem przebiec ten dystans na wspomnianej drodze. Zrobiłem to dwukrotnie, z czego za  drugim razem złamałem 50 min na 10 km. To kolejny szczebelek w drabinie motywacyjnej.

Chciałbym nawiązać na chwile do Harpagana. Ta lekcja bardzo zapadła mi w pamięć, zostawiła drzazgę w mojej głowie. Kilka dni później zaczęły sie pojawiac w sieci relacje z H45,  między innymi relacje czołowych zawodników . Trafiłem na bloga Marcina Kargola, który na H45 zajął III miejsce z czasem cos ponad 7 godzin.

Marcin jest ode mnie nieco młodszy (9 lat) i zapewne jego organizm jest sprawniejszy, ale jak pisze jest na ściezkach biegowych od jesieni 2010 roku. W tym czasie zaliczył 9 maratonów i wiele innych biegów. Przeczytałem jego bloga ( www.marcinkargol.pl ) w całości i zostałem zainspirowany. ZAsubskrybowałem jego bloga i zacząłem regularnie czytywać. jakis czas temu u Marcina  na blogu pojawił sie konkurs, w którym no właśnie ….

konkurs

… wygrałem nagrodę. W życiu niewiele konkursów wygrywałem, ale było kilka sztuk. Ten jest specjalny, bo jest przepustką do zrobienia czegoś, co siedzi mi w głowie od kilku miesięcy. Kilku miesięcy…. no właśnie.  Czy to aby nie za mało…

Czy bede miał okazję wystartować ? Zobaczymy. jedno jest pewnie czeka mnie 60 (dzis juz 59) dni pracy…