Otomin – Łapino czarnym szlakiem

Dzisiejszą wycieczkę krajoznawczą sponsoruje ostatni trening 4-tego tygodnia przygotowań maratońskich. Dziś (a jak to czytacie to tydzień temu) kończę tydzień 15 km wybieganiem.

Zaczynam tradycyjnie w Otominie, gdzie parkuje samochód z gratami potrzebnymi na morsowanie i ruszam w trasę, początkowo bez planu ale dosyć szybko wbijam się na czarny szlak i postanawiam nim polecieć przez 7,5 km a następnie wrócić.

jez. Otomin

Przy plaży zupełnie pusto, dopiero kawałek dalej spotykam pierwszych spacerowiczów. To zapewne zasługa deszczu, który delikatnie siąpi z nieba. Znam początkowe kilometry trasy bo wielokrotnie przemierzałem je na rowerze. Zatrzymuję się dziś przy paśniku, zainteresowany czy na poddaszu dałoby się awaryjnie schować przed deszczem czy zanocować. Do tej pory przejeżdżałem tylko obok.

Paśnik przy czarnym szlaku w Otominie

Spoko miejscówka, gdyby ktoś musiał się awaryjnie zatrzymać. Dalej przemierzam trasę szeroką drogą przez las, dookoła cicho i pusto. Na całej trasie, za wyjątkiem bezpośrednich okolic jeziora Otomińskiego spotkałem zaledwie trzy osoby na rowerach. Szlaki turystyczne po tej stronie Gdańska są zdecydowanie mniej oblegane przez biegaczy w porównaniu do TPK.

Las, jak las

Po kilku kilometrach teren z płaskiego ulega zmianie zaraz za rozwidleniem szlaków ścieżka prowadzi ostro w dół urokliwym wąwozem.

Rozwidlenie szlaków zielonego i czarnego

Kiedy trasa się wypłaszcza właściwie siłą rozpędu wpadamy w meandry Raduni, która szumi delikatnie w uśpionym lesie. Można ją przekroczyć po wątpliwie wyglądającym mostku, którego nie oszczędził ząb czasu, ale trzyma się całkiem solidnie i śmiało można po nim przejść na drugą stronę rzeki.

Radunia widziana z kładki.

Zaraz za rzeką mijamy tory kolejowe, które używane są tylko w sezonie na potrzeby ręcznych drezyn, którymi można pojeździć po okolicy i pozwiedzać z tej nietypowej perspektywy.

Balans

Kilkaset metrów dalej szlak wypada z lasu na drogę, a właściwie ulicę Wołodyjowskiego. Jest to pięknie położona brukowana droga która prowadzi nas wzdłuż torów obok starej papierni do samego Łapina.

Dworzec w Łapinie

Dworzec kolejowy nie działa już od wielu lat.

Tutaj zakończyłem swą dzisiejszą wyprawę czarnym szlakiem. Wróciłem dokładnie tą samą drogą do Otomina i na schodzenie wskoczyłem do jeziora.

Pierwsze zanurzenie zawsze zatyka dech :)

Na koniec kilka suchych informacji dotyczących szlaku czarnego, po którym dziś przemierzałem. Zaczyna się w Sopocie, a kończy w Sierakowicach i ma prawie 130 km. Pełen opis znajdziecie na stronie PTTK.

Leave a Reply

Your email address will not be published.Required fields are marked *