Podsumowanie V Maratonu Karkonoskiego

W sobotę w czasie 6h:03mm:15s ukończyłem Maraton Karkonoski.

W tym roku z powodu remontu szlaku na Śnieżkę oraz sporego ruchu turystycznego organizatorzy postanowili z trasy wyłączyć odcinek z Domu Śląskiego na Śnieżkę.  Czy słusznie, nie mnie decydować. Głównym powodem była obawa o kolizyjność ruchu zawodników, ale uważam, ze były miejsca, gdzie ta kolizyjność była znacznie większa.  Tak wiec zamiast obiecywanych 44 km oraz przewyzszeń +2150 -1380m było w/g wskazań garmina 41,18 km +1735m -1107m.

Jak dla mnie, na pierwszy raz wystarczy, z drugiej strony trochę szkoda. Może w przyszłym roku ? :]

Chciałbym w tym wpisie podsumować wszystko, co miało związek z tym biegiem.

Żywienie, czyli co jadłem i piłem na trasie ? Rano, dwa banany, sucha buła (jak Małysz) i galaretka Enervitu Pre Sport oraz 1/2 litra wody.  Po drodze wypiłem dwa camelbacki wody czyli ok 3 litrów, ponadto na każdym punkcie żywieniowym (6km, 13km, 22km, 30km, 37 km, meta) przynajmniej 3 kubki wody lub izotonika. Na trasie zjadłem także 2 banany i 4 hebatniki, oraz pół żelu Enervitene Sport, oraz dwa żele owocowe Aptonii. Na półmetku (w okolicach Domu Śląskiego) byłem strasznie głodny i miałem ochotę na jajecznicę. Potem mi przeszło.  Do tego 3 lub 4  żelki Isostara z kofeiną.

Jedyny błąd zywieniowy jaki popełniłem to picie zbyt dużych ilości napojów na punktach. Na 30 km miałem pełen żoładek płynów, a  mimo to wciąż strasznie chciało mi się pić. Źle sie biega z pełnym żoładkiem. Trzeba pić mniej, ale częściej. Taka lekcja.

Pogoda w tym roku dała nieźle popalić najbardziej wytrwałym zawodnikom. Przez cały dzień świeciło słońce na bezchmurnym niebie. temperatura +30 st C w cieniu,a przypomnę, że większość, zdecydowana większość trasy jest na niezalesionej grani. Juz przed startem każdy szukał cienia :]

Biegłem ubrany w buty Salomon XR Mission. Wybór tych butów to jedna z najlepszych decyzji zakupowych ostatnich lat. Kupione w Outlecie, wiec pewnie kolorystcznie nie są na czasie, ale mam to w głębokim poważaniu. But trzyma sie doskonale zarówno na luźnej nawierzchni jak i na kamlotach, skutecznie amortyzuje pięte i nie pozwala na przemieszczanie sie stopy wewnątrz buta. Krótkie elastyczne spodenki Kalenji i szorty oraz koszulka techniczna z ukochanego Lidla marki Crivit Sports. Skarpety Run Intense Kalenji (Decathlon). Na głowie czapka z daszkiem Salomona z taką firaną na kark :]

Po biegu mam tylko jedno małe otarcie naskórka na małym palcu u nogi. Drugą połowę trasy biegłem z opaską stabilizacyjna na kolanie Thorn, bo zacząłem czuć kolano na zbiegach. Kontuzja kolana towarzyszyła mi cały czas podczas treningów, na 2 tygodnie przed biegiem namierzyłem odpowiednie ćwiczenia rozciągające i dzięki temu dobiegłem szczęśliwie do mety.

Czasy : 02:01:45 (11,5km – miejsce 451) ; 03:07:18 (21,5km – polmetek, miejsce 407) ; 04:16:43 (31,5km, miejsce 400) ; 06:03:15 (meta, miejsce 375) czyli cały czas parłem do przodu i połykałem konkurentów. ;]. Srednie tempo 8:51 min/km. 155 miejsce w kategorii Senior2, 314 miejsce w kategorii Mężczyzn.

http://www.maratonczyk.pl/wyniki_2013/maraton_karkonoski_2013_open.pdf

Po drodze zbawienne okazały sie chłodzenia ciała, szczególnie głowy za pomocą wody. Pomagało na klka minut. Odzież techniczna za szybko schnie :)

Teraz kilka słów o organizacji. Odebranie pakietu startowego odbywało się dzień wcześniej. Wszytko sprawnie i bez kolejek, Firma Enervit dla każdego zawodnika przygotowała gratisowe próbki środków odżywczych (wspominany wcześniej Carboloader w postaci galaretki – Pre Sport i costam jeszcze, nie jadłem), były stoiska z butami, ciuchami i wszystki co potrzebne do biegania. Oprócz tego każdy zawodnik miał zagwarantowany posiłek w postaci makaronu (Pasta party), który mozna było zjeśc w cieniu namiotu na wygodnych ławeczkach. Była impreza, którą prowadził Marek Niedzwiedzki, ale my poszliśmy na kolejna porcję jedzenia :) Organizacja na światowym poziomie :)

Oczywiscie organizator zwoził wszystkich uczestników wyciągniem w dół i fundował bilet na teren Karkonoskiego Parku Narodowego :)

Teraz czas na podziękowania.:)

Przede wszystkim dziękuje mojej zonie Magdzie, że wytrzymywała ze mna przez czas przygotowań, że wspierała mnie i kibicowała i wogóle. Buziaki :*

Na drugim miejscu chciałem podziękować Mateuszowi, że wspierał mnie podczas przygotowań i robił ze mna długie wybiegania w weekendy. Ktos kiedys powiedziałe, ze „maraton to setki wybieganych kilometrów, a te 42 ostatnie to tylko końcówka”. To prawda. Przez dwa ostatnie miesiące (od czasu wygrania pakietu startowego)  zrobiłem ponad 320km na przygotowaniach do startu.

Należy wspomniec też Marcina Kargola, u którego na stronie wygrałem pakiet i przez niego to wszytsko miało miejsce. Mam nadzieje, że spotkamy sie jeszcze nie raz na biegowych szlakach :]

Podziękowania dla wszystkich, którzy wspierali mnie i trzymali kciuki (dzięki Sławek, od poczatku mi kibicowałeś i namawiałeś do startu), wszystkim kibicom, którzy na trasie bili brawa, polewali wodą, gwizdali i klaskali. Dzieki Wam przyjemniej sie biegło i dostawało sie skrzydeł, gdy sił brakowało.

Podziekowania dla wszystkich współbiegaczy, z którymi na trasie zamieniłem kilka słów, fajne macie hobby, ludziska :)

Na koniec specjalne  podziękowania dla Pana Zinkiewicza z pensjonatu Caro, na Wiosennej 14. Mimo zakonczenia doby hotelowej uzyczył nam prysznica po biegu i przechował bagaże w czasie biegu. Doceniamy to i bardzo serdecznie dziekujemy.

Na koniec wszystkim lajkującym i komentującym, trzymajacym kciuki i myślacych o nas w czasie biegu. Dziękuję !