Pozostało 39 dni…

Czas leci nieubłaganie. Za szybko, właściwie pozostał miesiąc. Miesiąc, w którym można potrenować. Potem pozostaje już czas tylko na ładowanie akumulatorów i oczekiwanie. Od czasu mojego ostatniego wpisu upłynęło kilkadziesiąt kilometrów treningów, kolejne litry potu wylane na asfalt i leśne dukty. Weekendowe wybiegania z Matim stają się tradycją. W międzyczasie w tygodniu organizuje sobie krótsze treningi, ale bardziej intensywne. Wiem ze w weekend czeka mnie długie wybieganie. Polubiłem je, mimo, że zdrowy rozsądek podpowiada spanie w niedzielny czy sobotni poranek, jednak głos w głowie mówi wstawaj, będzie fajnie. I jest. Cieżko, gorąco ale fajnie.
W ostatni weekend rozliczyłem się z Gdynią. Wziąłem udział w Nocnym Biegu Świętojańskim. To moja pierwsza impreza w kategorii biegów ulicznych. Bieg ukończyło ponad 4600 osób ! Dla mnie był to rekonesans, bieg, w którym miałem oszczędzać siły na weekendowe wybieganie. W założeniu miałem tylko dotrzeć do mety w godzinę. Wiem, że mało ambitnie. Podczas tego biegu chciałem powalczyć trochę z samym sobą. Zapanować nad emocjami, zachować zdrowy rozsądek. Wystartować spokojnie, nie dać się ponieść tłumowi, a z czasem podbijać tempo. Tak tez sie stalo – zaczałem bardzo spokojnie , po pierwszym kilometrze miałem tempo 6:30 min/km. Na początku było dosyć gęsto, zluźniło sie na na 3 km. Juz wtedy leciałem 5:20 min/km. W okolicach 7 km zaczął sie delikatny podbieg Świetojańską a ja zaczynałem przyspieszać. Ostatnie kilometr miałem tempo poniżej 5 min/km a na metę wpadłem sprintem. Byłem bardzo z siebie zadowolony. taktycznie bardzo dobrze rozegrany bieg. Trochę za późno zacząłem nadrabiać. Skończyłem bieg z czasem 52min. Plan zrealizowany. Może by tak w listopadzie powalczyć o życiówkę ? (Obecnie 48m:47s). Zobaczymy.

gdynia1 gdynia2

Dolny kadr pochodzi z filmu pod adresem : http://www.youtube.com/watch?v=jpeQ3R0GVo0&feature=youtu.be (4:24). Za szybko wpadłem na mete, ledwo mnie widac :)

Chciałbym umieć tak rozplanować sobie siły na sierpień. Żeby udało się godnie przeczłapać linię mety. Truchtem :]
Od jakiegoś czasu testuje różne specyfiki dające energię podczas długich wybiegań. Wszyscy straszą, aby na zawody nie brac rzeczy nowych i niesprawdzonych. Zgadzam sie. Testuje różne żele energetyczne, cukierki, pasty i tym podobne rzeczy. Jak na razie zauwazyłem pewna zależność. Im cos mniej smakuje, tym lepiej działa. Wyjątkiem są cukierki –  żelki od Isostara. Pyszne i daja kopa :)

W tym tygodniu wyjeżdżam na delegację do Stolycy. Właśnie zacząłem sie pakować. Laptop i strój do biegania wszedł. A reszta… bede dopychał…