Rywalizujmy

Rok temu, wśród osób zgromadzonych na jednym openspace w “fabryce” wystartowaliśmy z pewną zabawą. Projekt ten w założeniu zakładał, że będzie motywował osoby do rywalizacji sportowej, które dobrowolnie do niego dołączą. Szybko okazało się, że uprawiamy różne dyscypliny sportowe i ciężko się skonfrontować, kto ile tak na prawdę trenuje. Wymyśliliśmy więc system przeliczania pokonanych kilometrów danej aktywności na punkty. Inaczej punktowaliśmy kilometr pływania, a inaczej kilometr jazdy rowerem MTB. Zabawa, jak napisałem wcześniej, była dobrowolna i opierała się bezwzględnie na wzajemnym zaufaniu, gdyż nie było żadnego mechanizmu kontroli rejestrowanych wyników. Po skończonym miesiącu wpisywaliśmy kto pokonał ile kilometrów w danej dyscyplinie i po przeliczaniu na punkty budowaliśmy ranking.

Bardzo szybko okazało się, że namiastka rywalizacji pomiędzy uczestnikami mobilizowała nas do wzmożonej aktywności, zbieraliśmy punkty, czyli kilometry aby prześcignąć tego, kto pokonał nas w zeszłym miesiącu. Były też dodatkowe dane, które mówiły, kto zrobił progres względem wyniku z poprzedniego miesiąca nie tylko w odniesieniu do innych, ale także do siebie. Co dawało kolejnego kopa motywacyjnego.


Był też jeszcze jeden “bat”, który motywował nas do wychodzenia na trening – kasa. Ustaliliśmy, że w zależności od zajętego miejsca w danym miesiącu należy do skarbonki wrzucić równowartość zajętego miejsca w bonach Banku Narodowego, czyli za pierwsze miejsce 1 PLN, za drugie 2 PLN itd.
W ten sposób okazało się, że na koniec roku mamy prawie 400 PLN, które przekazaliśmy na cele charytatywne.

Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że zabawa bardzo mi się podobała. Z kilku powodów. Po pierwsze primo dlatego, że dosyć często z racji trenowania do pełnego IM byłem na wysokiej pozycji przez kilka miesięcy, ale były też i takie, gdzie mimo ciężkich treningów ktoś “nabił” więcej kilometrów i spychał mnie z podium. Co oczywiście w kolejnym miesiącu przekładało się ponownie na wzmożone treningi. Czasem umawialiśmy się na wspólne wyrypy, głównie rowerowe. Kręciliśmy dzięki temu więcej kilometrów niż w samotności. Niektórzy przełożyli zeszłoroczną rywalizację w podwaliny przygotowań do tegorocznego sezonu.

Zabawa zmotywowała kilka osób do podjęcia rękawicy i zakasania rękawów. I to mnie cieszy najbardziej, udało nam się, zupełnie niechcący zachęcić innych do działania. Jak wiecie ten blog ma min właśnie taką misję. Zachęcić was do działania poprzez czytanie wypocin o moich wyczynach. Dziś mogłem z radością napisać także o wypocinach innych.

Zabawa ta dała mi też motywację do działania w temacie prowadzonego bloga, bo już było bardzo blisko zamknięcia tego rozdziału. Znudziły mnie ciągłe relacje z zawodów i prowadziłem go tylko jako pamiętnik.
Postaram się to zmienić i bardziej systematycznie coś tu skrobnąć, takie moje postanowienie noworoczne. Zobaczymy jak pójdzie. Żałowałem pod koniec sezonu, że na blogu zabrakło informacji o treningach, jakie realizowałem w przygotowaniach do IM. I nie mam na myśli pisania, co robiłem danego dnia, ale bardziej odczucia jakie towarzyszyły mi podczas trenowania. No ale trudno, było, minęło, wspomnienia się zatarły.

Wracając jednak do meritum sprawy – okazuje się, że czasem wystarczy banalny z pozoru pomysł, kilka osób, które ten pomysł podchwycą i można się doskonale bawić sportem. Z końcem roku zamykamy platformę w której rywalizowaliśmy i w styczniu wyszliśmy z pomysłem bardziej na zewnątrz, dopuszczając dołączenie osób z zewnątrz.

Jak widać w powyższym tekście wystarczy czasem poszukać okazji, aby w postanowieniach noworocznych wytrwać do czasu kiedy staną się one nawykiem. Czego Wam wszystkim życzę.

Leave a Reply

Your email address will not be published.Required fields are marked *