Witaj świecie !

Witam, witam i o zdrówko pytam. Bo wiadomo, że zdrowie najważniejsze.

Do takiego właśnie wniosku doszedłem wrastając tyłkiem w krzesło służbowe przed ekranen monitora.  Zbliżała sie wiosna, była końcówka lutego. Zbliżała sie bardzo powolnym tempem…

Wtedy to tez natrafiłem na zapis wideo z pewnej wyprawy na Nanga Parbat. Wyprawy dwóch  ludzi, którzy mieli straszną zajawkę na zdobycie tej góry.

Zdałem sobie sprawę, że dla chcącego nic trudnego, jesli naprawdę sie czegoś chce. A ja już chciałem. Chciałem zrobić coś co dokona zmiany w moim życiu. Nie wywrotowej zmiany, ale coś co napędzi mnie do działania. Jakiegokolwiek. Byle znaleźć motywację.

No i stało się. Natrafiłem gdzies w czeluściach internetu na ten oto obrazek :

Bieg Granią Tatr

Nie wiem jak Wy, ale ja strasznie lubie góry. Lubie tam przebywać, lubię wylewać z siebie pot na szlakach. Lubie czuć tę satysfakcję kiedy docieram na szczyt. Czas sie przyznać,  lubie zafundowac sobie fizyczny łomot. Może jest to spowodowane endorfinami,które wydzielają podczas wysiłku,  może podświadomie mój organizm najnormalniej sie tego domaga po tygodniach spedzonych w pozycji siedzącej za biurkiem w pracy.

Obejrzałem sobie stronę poświęconą tej imprezie, zastanawiając się, jakim to trzeba być chorym człowiekiem (na umyśle), aby na własne życzenie sie tak sponiewierać. 70km , 5000m przewyzszeń, w czasie mniejszym niż 17 godzin.  Ktos kto zna nasze Tatry i nachodził sie po nich wie, ze to właściwie jest impreza dla cyborgów. Tak moi drodzy. Nie jesteście ludźmi.

Zainteresowany tematem zacząłem szperać coraz wiecej i wiecej i okazuje się , ze podobnych imprez jest w Polsce cała masa. Co ciekawe calkiem spora grupka zapaleńców bierze w nich udział, wiec właściwie dlaczego ja bym nie mógł ?

No własnie, dlaczego nie ja ?

I w tym momencie otworzyła sie w głowie jakaś zapadka, która ruszyła całą lawine działań, która maja jeden cel. Zaliczyć któryś z górskich biegów. Na chwilę obecną nie wiem, który z nich bedzie pierwszy, ale  jestem ukierunkowany na Maraton Karkonoski. Wiem, że jest w moim zasięgu. Nie dziś, i nie jutro…

Dlatego zaczynam trenować bieganie. Dlatego też piszę o tym publicznie. Dlatego szukam motywacji, wyznaczam sobie małe cele , które bede realizował jak szczebelki na drabinie, po której zmierzam do biegu górskiego. Bo chcę sprawic sobie łomot i móc sobie powiedzieć – dałeś radę. Gratulacje.

Była końcówka lutego, na ścieżkach zalegał snieg…..