Wypełnienie misji i walka z Goliatem

Zaczynając swoja przygodę z bieganiem w marcu, postawiłem sobie do przeskoczenia wysoko zawieszona poprzeczkę. A przynajmniej tak misie po pierwszym treningu wydawało. Mianowicie postanowiłem, że do końca roku 2013 wybiegam dystans jaki dzieli Gdańsk i Zakopane. Konkretnie dystans 700km. Okazuje sie, że moje wygórowane postanowienie było jednak niezbyt wygórowane. W ostatni weekend biegałem z Karolem, który wykręcał ok 5 tys km rocznie. Biegając!

Tak wiec moje skromne 700 km jest niczym.

Ale dla mnie jest. Kolejny milowy krok jaki wykonałem w bieganiu.
W związku z tym, że mamy dopiero sierpień, a mnie do wypełnienia misji pozostało 18km postanowiłem coś jeszcze.
Te ostatnie 18km spędzę na walce z moim osobistym Goliatem, przeciwnikiem, którego nie jestem w stanie na dzień dzisiejszy pokonać.

Nie fizycznie, ale mentalnie. Chodzi o tę cholerną ulicę Słowackiego. Plan jest taki, aby od siebie polecieć tradycyjnie przez Morenę i wbiec Słowaka na górę i powrócić. To powinno dać jakieś 20km z całkiem sporymi górkami po drodze do pokonania. Z powodu małej kontuzji kolana do tematu podejdę we wtorek lub środę. Taka sytuacja. :]

700km.

A potem, trzeba będzie znów poustawiać kolejne poprzeczki.

 

PS. Dziś (poniedziałek) okazalo sie, ze do tematu walki z Goliatem podejdę dopiero w środę. Taka sytuacja :)