Znowu jesień

Ile to już razy przebiegałem tą ścieżynką ? Sto, dwieście ? W każdą porę roku, w każdy miesiąc, prawdopodobnie też każdego dnia tygodnia. Scieżka ta sama, ale okoliczności za każdym razem inne. Dzisiaj przyszła refleksja o czasie i przemijaniu, o cyklu i powtarzalności, o niezmienności i zmianie. Wszystkiego po trochu.

Podoba mi się to, że przez te wszystkie lata zapał nie uleciał i ciągle się chce. Czasem bardziej, czasem mniej – jak dzisiaj. Choć właściwie to dzisiaj misie chciało, ale mocy nie było żadnej, kilkanaście kilometrów walki z samym sobą, człapanie na autopilocie, bo na rozmowę z Grzesiem sił dziś starczyło zaledwie na pierwsze kilometry.

No nie było dziś pary i mógłbym to rzucić wszystko w przysłowiowe pizdu, ale radość jaką mam przebywając w takich okolicznościach przyrody jednak rekompensuje te niedogodności. Więc wracam wciąż w te same miejsca, na te same, ale za każdym razem inne ścieżki. Piękne to przemijanie jest, obserowowanie jak las po zimie wybudza się, rozkwita milionem odcieni zielni po czym zmienia barwę na żółcie i czerwienie, aby na sam koniec brązowe zbutwiałe liście przykrył śnieg. Albo i nie.

Wiecie pewnie ze platforma Endomondo kończy pracę z końcem roku. Nagle i nieoczekiwanie. Dwa miesiące i zamykamy. Niby w sumie nic złego się nie dzieje, bo wielu z nas wyniosło się na inne platformy, ale ja sentyment do “endo” mam, bo z nim zaczynałem przygodę ze sportem w marcu 2013 roku. Kurde, ale to zleciało, szast prast i mamy koniec 2020 r. Na “endo” jest cała moja sportowa historia, migrowana z innych platform na przestrzeni lat, tak aby była ciągłość, jak w jakimś pamiętniku, choć tę rolę bardziej pełni ten blog.

Do dnia dzisiejszego zrobiłem 2837 treningi, które w sumie trwały ponad 108 dni, pokonałem 32 tyś kilometrów… Kurde sporo tego, nazbierało się, jak to mawia Marek.

Z jednej strony szkoda mi tego Endomondo, mogłoby nadal być, ale z drugiej strony… nie bywałem tam za bardzo ostatnimi czasy. Jakoś mniej mnie interesują cyferki wykręcone na treningach, bardziej liczy się sam trening, a właściwie aktywność fizyczna, bo trening to celowe, zaplanowane działanie, a moje sportowe wybryki takie nie są z całą pewnością. Frajda jest, chce się wychodzić mimo coraz gorszej pogody. A może właśnie coraz lepszej, cisza spokój, coraz mniej ludzi spotykanych na trasach…

Wyniosłem się już z Endomondo, Under Armour umożliwił migrację danych do MyFitnessPal – troszkę czekałem, ale wszystkie dane się zaimperotowały i mam w jednym miejscu całą historię.

Żegnaj Endomondo ! Fajnie było z Tobą trenować.

Leave a Reply

Your email address will not be published.Required fields are marked *